czwartek, 15 maja 2014

Szpiedzy i tajemnicza przesyłka - uzupełnienie

                                                   

O działalności szpiegowksiej na terenach Przemyśla podczas budowy twierdzy możecie przeczytać w poście "Szpiedzy i tajemnicza przesyłka". Dzisiaj zamiast tekstu będzie kilka ilustracji będących uzupełnieniem do tekstu :)


Na początek pułkownik Alfred Redl –„Opernball-13”, szef Biura Ewidencyjnego – głównej centrali wywiadu i kontrwywiadu wojskowego cesarstwa austro-węgierskiego okazał się najsłynniejszym szpiegiem rosyjskim przed wybuchem I wojny światowej:


Postać na drugim zdjęciu to pułkownik Nikołaj Batiuszyn kierownik wywiadu dowództwa Okręgu Wojskowego Warszawa:


Teraz najciekawsza ilustracja - schemat działania szpiegowskiego aparatu fotograficznego ukrytego w główce spacerowej laski. Gdyby akcja filmów o agencie 007 rozgrywałaby się w XIX wieku z pewnością skorzystałby z takiego gadżetu: 


A na koniec fotografia słynnej Cafe Habsburg położonej przy ówczesnym Wybrzeżu cesarza Józefa Franciszka I w Przemyślu:




Spodobał Ci się post? Odwiedź koniecznie nasz fanpage i poleć go znajomym!


czwartek, 8 maja 2014

Ulica Grodzka - klasztor, kino i kasyno

       

W dawnych wiekach każdy, kto chciał wjechać z miasta do królewskiego zamku górującego nad przemyskim grodem musiał przejść lub przejechać przez ul. Grodzką biegnącą z południowo-zachodniego narożnika placu rynkowego do bramy Grodzkiej, przez którą wiodła droga do przemyskiego zamku.

 Ulica Grodzka położona na stromym terenie, biegnąca pomiędzy stromą skarpą wzgórza katedralnego z lewej strony i równie pochyłym terenem należącym do klasztoru dominikanów po prawej stronie, nie była gęsto zabudowana. Przez cale wieki po jej lewej stronie stały niskie parterowe lub jednopiętrowe domy o drewnianej bądź drewniano - murowanej konstrukcji. Około roku 1609 dominikanie zbudowali mur dzielący teren ich klasztoru od powstałego zapewne w tym samym czasie domu sióstr dominikanek, których konwent założyła w Przemyślu Magdalena Dobrostańska na mocy przywileju króla Zygmunta III Wazy z dnia 8 lipca 1591 r.

Z klasztorem dominikanek związana jest jedna z najpiękniejszych i romantycznych historii z dziejów miasta opowiadająca o śmiałym i romantycznym  wyczynie szlachcica Samuela Kurdwanowskiego, który w roku 1635 porwał z klasztoru swoją ukochaną Eleneorę Szczawińską, a następnie potajemnie ją poślubił.  Okazały budynek klasztoru powstał w roku 1620, a czterdzieści cztery lata później położono kamień węgielny pod budowę kościoła, którego budowę zakończono dopiero w 1693 roku. Świątynia posiadająca trzy ołtarze pod wezwaniem św. Katarzyny z Sieny nie przetrwała nawet stu lat. Kościół stojący prawdopodobnie po lewej stronie gmachu klasztoru został rozebrany przez austriackich zaborców na przełomie XVIII i XIX w. po kasacie klasztoru za czasów cesarza Józefa II. 

W budynku klasztornym został wówczas umieszczony szpital wojskowy, a  w roku 1890 w gmachu przy ul. Grodzkiej 8 urządzono  kasyno wojskowe dla przemyskiego garnizonu (k.u.k. Militär – Kasino In Przemyśl) po przeniesieniu szpitala wojskowego do nowopowstałego kompleksu budynków przy ul. Słowackiego.

Warto podkreślić, że również po odzyskaniu niepodległości gmach pełnił funkcję kasyna dla  kasyna wojskowego X Okręgu Wojskowego Przemyśl, a we wrześniu 1939 roku właśnie w dawnym klasztorze mieścił się sztab dowództwa obrony miasta. Po roku 1944 do czasów współczesnych również był to obiekt wojskowy, jeszcze kilka lat temu mieściła się w nim siedziba Wojskowego Klubu Garnizonowego, Garnizonowego, a także kino „Kosmos”. Obecnie w dawnym gmachu klasztoru dominikanek mieści się nowa siedziba Przemyskiej Biblioteki Publicznej im. Ignacego Krasickiego.


Panorama Przemyśla z widokiem na ul Grodzką. Zdjęcie ze zbiorów prywatnych M. Dumy.



            Patrząc na fotografię ukazującą panoramę Przemyśla, wykonaną prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych XIX wieku, ujrzymy na pierwszym planie widok ul. Grodzkiej, której zabudowa niewiele się zmieniła od czasów kasaty klasztoru końcem wieku XVIII do czasów wykonania zdjęcia.  Według „Spisu ulic, placów i domów w mieście Przemyślu” z roku 1899 (Kalendarz przemyski na rok pański 1899, wyd. Józef Styfi) po lewej stronie ulicy było 9 domów, a z tego część były to zabudowania o charakterze wolnostojących „dworków”, oraz 5 budynków po prawej stronie ulicy idąc od Rynku zgodnie z numeracją. Dziś mało kto pamięta, że jeszcze przed wojną w miejscu obecnej skarpy stały malownicze dworki.  W czasie, kiedy powstała prezentowana fotografia jedynie w części ulicy położonej na wprost ul. Spadzistej (obecnej ul. W. Waygarta) i ul. Krętej (obecna ul. P. Kmity) stały już nowe piętrowe kamienice.  Dalej nowa zabudowa o charakterze wielkomiejskim powstawała w końcowej częsci ul. Grodzkiej (nr 17,19 i 21)., granicząc z ulicą Zieloną (obecna ul. F. Chopina), piętrowe kamienice stały również w części ulicy sąsiadującej z Rynkiem. Na wprost nieistniejącej drugiej bramy do ówczesnego  szpitala wojskowego, wciśniętej pomiędzy gmach poklasztorny, a niewielki, dziś nieistniejący dom J. Adamowskiego (Grodzka nr 10) widać na zdjęciu plac budowy nowego budynku. Na ulicy stoją furmanki z materiałami budowlanymi, a z ziemi wyłania się część piwniczna nowej kamienicy przy ul. Grodzkiej 15, której właścicielem końcem XIX wieku był Leon Schwarz. W budynku tym mieściła się również drukarnia prowadzona przez właściciela nieruchomości. Po prawej stronie nie istnieje jeszcze neogotycki budynek (obecnie nieistniejący budynek widoczny jest na pocztówce z roku 1910 r.)), na którego miejscu w okresie późniejszym zbudowano do dziś istniejący Gmach Domu Katolickiego Roma. Wielu dorosłych mieszkańców naszego miasta pamięta również Kino „Roma” mieszczące się w tym budynku z wielkim neonem rozświetlającym wąską ulicę Grodzką. Nie ma również kamienic stojących na wprost istniejących obecnie budynków prz Grodzkiej nr 1 i 3. Przy ul. Grodzkiej 3, gdzie obecnie mieści się między innymi siedziba zasłużonego dla miasta i regionu Instytutu Południowo-Wschodniego. Niegdyś mieściło się tam Towarzystwo „Niwa”, które było również właścicielem  kamienicy. 

Po lewej siedziba nieistniejącego juz kina Roma

         Niestety w czasie walk niemiecko-sowieckich w czerwcu 1941 roku kamienice przy ul. Grodzkiej przylegające poprzez podwórka do okazałego budynku Rynek 23, wraz z nim zostały zniszczone, a później rozebrane. Dziś trudno sobie wyobrazić, jak wąska była ul. Grodzka w swej początkowej części wychodzącej z południowo-zachodniego narożnika średniowiecznego Rynku. Jedna z najstarszych ulic miejskich raz na zawsze straciła swój wyjątkowy charakter.

Jacek Błoński



Zaciekawił Cię artykuł? Poleć go swoim znajomym :)

                                 

piątek, 2 maja 2014

Głaz chwały i pamięci – w rocznicę Konstytucji 3 maja


            Sto lat po uchwaleniu Konstytucji 3 maja przez Sejm Rzeczpospolitej Obojga Narodów mieszkańcy Przemyśla ustawili potężny granitowy głaz na szczycie zamkowego wzgórza. Monumentalny kamień przywieziony z podprzemyskich Ujkowic stał się dla przemyślan nie tylko pomnikiem upamiętniającym epokowe osiągnięcie polskiej myśli politycznej, lecz również symbolem ciągłości istnienia narodu, a także jego nieustannych dążeń do odzyskania pełnej niepodległości. Inicjatorem powstania pomnika był Leonard Tarnawski. Od momentu powstania pomnika polscy mieszkańcy przemyśla właśnie przy nim organizowali manifestacje i wiece z okazji kolejnych rocznic pierwszej w Europie, a drugiej w świecie po amerykańskiej konstytucji demokratycznej ustawy zasadniczej. W czasie zaboru austriackiego tysiące osób słuchało z wypiekami na twarzy płomiennych mów wybitnych patriotów i działaczy społecznych i politycznych, na czele z inicjatorem powstania pomnika, Leonardem Tarnawskim.

Granitowy głaz z Ujkowic – pomnik Konstytucji 3-go Maja, ustawiony z okazji setnej rocznicy uchwalenia konstytucji. 
             Niestety, patriotyczne manifestacje nie zawsze były tolerowane przez władze. Dwa lata później, 2 maja 1893 roku doszło do ataku policji na  przemyską młodzież, powracającą  na Zasanie z uroczystej wieczernicy na wzgórzu zamkowym. Wielkie oburzenie wśród przemyślan wzbudził fakt, że policjanci rzucili się na bezbronną młodzież, uzbrojeni w broń białą. Brutalnie zaatakowani młodzi synowie przemyskich rzemieślników, byli członkami przemyskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” , którzy przy pamiątkowym głazie uczcili powstanie Konstytucji 3 maja.

            Z czasem obchody kolejnych rocznic Konstytucji 3 maja stały się wielkim świętem, w którym przemyślanie coraz śmielej manifestowali swój patriotyzm i przywiązanie narodowej tradycji. 3 maja 1907 roku w wielkiej manifestacji wzięło udział ponad osiem tysięcy mieszkańców miasta. Dla austriackich władz był to miażdżący pokaz siły polskiego patriotyzmu, pomimo ponad stu trzydziestu lat niewoli. Uroczystości z okazji uchwalenia ustawy zasadniczej z roku 1791 trwały dwa dni. Pierwszego dnia, w sobotę w sali przemyskiego „Sokoła” (obecny budynek Centrum Kulturalnego) aktorzy-amatorzy z Towarzystwa Dramatycznego im. A. Fredry Fredreum i Towarzystwa Sportowego „Sokół’ przedstawili licznie zgromadzonej publiczności przedstawienie „Kościuszko pod Racławicami”.

Pochód z okazji święta 3-go Maja w Przemyślu w roku 1907. 


Nazajutrz, po uroczystej mszy w kościele Serca Jezusowego celebrowanej przez księdza biskupa Fischera, ksiądz Rawski wygłosił kazanie na temat ślubów króla Jana Kazimierza i Konstytucji 3-go Maja. Końcowym przesłaniem do licznie zgromadzonych w samej świątyni i wokół niej wiernych był apel o jedność i wspólną pracę. Po zakończonym nabożeństwie ruszył pochód ulicą Asnyka w kierunku Rynku. W słoneczne, niedzielne popołudnie tysiące ludzi ruszyło w wielkiej manifestacji polskości. Wbrew nawoływaniom niewielkiej grupy przeciwników w pochodzie brali udział ludzie wszystkich stanów. Ówczesna „Gazeta Przemyska”relacjonowała: Na czele szła dziarska orkiestra gimnazjalna. Za nią młodzież gimnazjalna w szeregach z pp. Profesorami i p. dyrektorem Stojanowskim. Następnie setka sokołów podzielona na cztery plutony ze sztandarem. Dalej Towarzystwa Gwiazda, im. Kościuszki, Koło Pań i Panów T.S.L., robotnicy z czytelni im. Borelowskiego, włościanie, szkółki wiejskie, a dalej, tysiące, tysiące publiczności wszystkich stanów. Wspaniały ten pochód[…] liczył 7000-8000głów przesunął się z powagą wśród dźwiękach orkiestry młodzieży gimnazjalnej i pieśni patriotycznych ulicami […] i gdy czoło pochodu sięgało Rynku – koniec był jeszcze na ul. św. Jana.”.

 Pod pomnikiem narodowego wieszcza w Burmistrz Przemyśla Franciszek Doliński wygłosił gorącą przemowę do zebranych tłumów. Następnie, ku zdumieniu części zebranych, głos zabrał nieznany im człowiek w zwykłym chłopskim ubraniu. Mówcą w lnianej siermiędze był chłop z Wyszatyc o nazwisku Żyga. Przemówienie przedstawiciela stanu chłopskiego zakończyło jedną z największych manifestacji z okazji święta 3-go Maja w galicyjskim Przemyślu.

                                                                                 Jacek Błoński




środa, 9 kwietnia 2014

Szpiedzy i tajemnicza przesyłka.

Na długo przed rozpoczęciem pierwszej wojny światowej, trwała inna wojna - szpiegowska. Działający incognito wysłannicy mocarstw podejmowali liczne próby zdobycia tajemnic wojskowych swoich sąsiadów. Takie sytuacje nie mogły ominąć będącej jeszcze w trakcie budowy, potężnej Twierdzy Przemyśl.


                                                


Wraz z decyzją austriackiej Centralnej Komisji Fortyfikacyjnej pod przewodnictwem Heinricha von Hessa z roku 1850 o budowie fortyfikacji w Przemyślu stary gród nad Sanem znalazł się w kręgu działalności wywiadów państw ościennych. Zainteresowanie Przemyślem obcych służb wywiadowczych wzrosło zwłaszcza w latach 1854-1855, kiedy to miasto po latach zastoju ożywiło się w związku z budową fortów. Można jednak przypuszczać, że w latach następnych działalność agentów obcych państw, a zwłaszcza Rosji znacznie osłabła. Mniejsza aktywność szpiegowska związana była z zaniechaniem dalszej budowy przemyskich fortyfikacji. Na decyzję władz austriackich wpłynęło pewne ocieplenie stosunków politycznych pomiędzy cesarstwem austriackim a imperium rosyjskim.


W latach następnych działalność asów obcych wywiadów znacznie zmalała. Dopiero w roku 1871 decyzja samego cesarza o budowie Twierdzy Przemyśl rozpoczęła nowy rozdział w historii przemyskich fortyfikacji. Jednak rzeczywiste wznowienie prac budowlanych nastąpiło dopiero siedem lat później, 18 czerwca 1878 r. zarządzono rozpoczęcie budowy, a sześć dni później faktycznie ruszyła realizacja jednej z najważniejszych i największych inwestycji w owym czasie w monarchii Habsburgów. Z czasem do miasta zaczęli napływać liczni robotnicy, nie tylko z samego Przemyśla i okolicznych miejscowości, lecz również z najodleglejszych zakątków cesarstwa.

W latach następnych działalność asów obcych wywiadów znacznie zmalała. Dopiero w roku 1871 decyzja samego cesarza o budowie Twierdzy Przemyśl oraz rzeczywiste wznowienie prac budowlanych, które nastąpiło siedem lat później, ponownie spowodowały wzmożone zainteresowanie obcych wywiadów starym grodem nad Sanem.

Do miasta, będącego jednym wielkim placem budowy zaczęli ściągać liczni szpiedzy, zwłaszcza z Rosji. Od tego czasu Przemyśl i jego forty stały się jednym z najważniejszych „placów bitew” w wojnie szpiegów.
Zaledwie cztery lata od decyzji cesarza o budowie przemyskiej twierdzy, doszło do pierwszej wpadki rosyjskiego wywiadu. W roku 1875 przez dłuższy czas na półce magazynu pocztowego w Jarosławiu leżała nieodebrana przesyłka. Zniecierpliwieni urzędnicy pocztowi zgodnie z obowiązującym prawem postanowili otworzyć zakurzoną paczką. Ku zdziwieniu jarosławskich pocztowców okazało się, że zawiera ona cztery tajne wojskowe plany przemyskich fortyfikacji. Tajemnicza przesyłka została natychmiast przekazana wojsku. W wyniku przeprowadzanego dochodzenia okazało się, że tajemniczą przesyłka została przesłana przysłana z Warszawy przez adwokata, będącego jak się później okazało pracownikiem wywiadu rosyjskiego. Wskutek przeprowadzonego śledztwa przez przemyską placówkę austriackiego kontrwywiadu ustalono, że adresatem paczki był rysownik o nazwisku Westwalewicz, pracownik przemyskiej firmy należącej do Saula Pinelesa a pracującej dla c.k. armii. Niestety, Westwalewicz zdołał jednak już wcześniej zbiec do zaboru rosyjskiego, wiedząc, że służby kontrwywiadu austriackiego zbytnio interesowały się jego osobą. Zawczasu jednak zdołał wykraść plany, a potem przesłać je do Warszawy, gdzie Rosjanie je skopiowali i odesłali z powrotem.

Budowniczy oraz oficerowie austro-węgierscy przed nieistniejącą obecnie ceglaną bramą Fortu XI Duńkowiczki w pierścieniu zewnętrznym Twierdzy Przemyśl.


Ujawnienie kradzieży planów i projektów fortów okazało się na szczęście dla Austriaków niewielką stratą, a nawet było wbrew zamiarom rosyjskiego agenta było dla nich korzystne. Zdobycie planów przez wywiad carski upewnił Rosjan w błędnym przekonaniu o planach budowy w Przemyślu dzieł fortyfikacyjnych, które i tak nie zostałyby zbudowane. Okazało się, że plany wykradzione przez Westwalewicza przedstawiały projekty odrzucone ze względu na zbyt wielką ich wielkość i niebotyczne koszty.

Jacek Błoński


wtorek, 1 kwietnia 2014

Habsburski carewicz w Przemyślu.


W ostatnich dniach maja 1887 roku wśród mieszkańców galicyjskiego Przemyśla rozeszła się wiadomość o planowanej wizycie następcy tronu, arcyksięcia Rudolfa. Niespełna rok wcześniej, we wrześniu 1886 r., w mieście bawił sam monarcha. 


            Ówczesna „Gazeta Przemyska” w swoim pierwszym numerze z dnia 29 maja 1887 r. przekazała przewidywany pogram pobytu arcyksięcia w naszym mieście: Następca tronu Arcyks. Rudolf wyjedzie w dniu 2. Lipca o godz.½12 z Łańcuta, w Jarosławiu zatrzyma się na dworcu 8 minut, a do Przemyśla przybędzie o godz 1szej popołudniu, zabawi tu pół godziny, w którym czasie przedstawią mu się władze i wybitniejsze osobistości, następnie uda się do Krasiczyna do książąt Sapiehów, gdzie zabawi do godz. 6tej a ztamtąd już bez zatrzymania się w mieście odjedzie do Lwowa. W Mościskach na stacyi zatrzyma się 8 minut.


Następca tronu  austro-węgierskiego, arcyksiążę Rudolf Habsburg.
            Podobnie, jak podczas cesarskich wizyt, celem należytego przyjęcia syna najjaśniejszego pana, cesarza Franciszka Józefa I, powołano specjalny komitet powitalny. W jego skład, obok reprezentantów władz powiatowych na czele z marszałkiem księciem Adamem Sapiehą, wszedł prezydent Przemyśla. Informacje o powołaniu komitetu powitalnego były zamieszczane na bieżąco na łamach miejscowej prasy: W celu przygotowania godnego przyjęcia Najdost. Arcyks. Rudolfowi wydelegował wydział powiatowy swego marszałka ks. Sapiehę i wicemarszałka Dra. Czaykowskiego, tudzież pp. Jocza, Dra Tarnawskiego i ks. Adama Lubomirskiego do ułożenia całego programu wspólnie z komitetem lokalnym miejskim. Niemal równocześnie ukonstytuował się także komitet lokalny, w którego skład weszli prócz prezydenta miasta pp. Amort, Bartmański, Boczkowski, Darowski, Gamski, Jarolim, Monné, Pilecki, Postel, Dr Rosenbach, Szukiewicz i Zajączkowski inżynier. („Gazeta Przemyska” nr 2 z dnia 5 czerwca 1887 r.). Celem należytej organizacji komitet został podzielony na dwie sekcje. Pierwsza sekcja miała zająć się przygotowaniem dekoracji i bram powitalnych, druga zaś organizacją należytego zabezpieczenia wizyty tak ważnego gościa. Zadanie to miała pełnić, specjalnie powołana na czas pobytu następcy tronu, straż obywatelska.

            Aby zachęcić obywateli wolnego, królewskiego miasta Przemyśla prezydent dr A. Dworski wydał w dniu 4 czerwca 1887 r. specjalną odezwę, w której wzywał przemyslan do wstępowania w szeregi straży obywatelskiej: Dnia 2 lipca b.r. zaszczyci Jego Cesarska Wysokość Następca Tronu Arcyksiążę Rudolf miasto nasze obecnością Swoją. Aby uświetnić przyjęcie Najdostojniejszego Gościa, a przytem zapewnić utrzymanie porządku i ściśle przestrzeganie programu, potrzeba by Obywatele miasta utworzyli straż honorową. („Gazeta Przemyska” nr 3 z dnia 10 czerwca 1887 r.). Ochotnicy mieli zapisywać do straży w kancelarii magistratu od 25 czerwca. Jak się później okazało, wbrew odezwie bardzo szanowanego w Przemyślu prezydenta Dworskiego, przemyślanie nie zbyt chętnie chcieli zostać strażnikami, strzegącymi bezpieczeństwa i porządku odwiedzin arcyksięcia Rudolfa.

            Niebawem ruszyły pełną parą prace przy budowie bram powitalnych, mających uświetnić wizytę carewicza, jak w ówczesnych gazetach nazywano cesarskiego syna. Według wstępnych zamierzeń, pierwsza brama w kształcie namiotu bogato flagami i kwiatami udekorowanego miała zostać zbudowana u wjazdu w ulicę Franciszkańską, obok kościoła reformatów. Druga, drewniana brama, składająca się z dwóch bocznych, węższych przejść i środkowego większego przejścia, miała powstać obok budynku odwachu. Ostatecznie, w związku z zaistniałymi zmianami w programie wizyty arcyksięcia w Przemyślu, druga brama została zbudowana nad Sanem, przed wyjazdem na trakt wiodący do Krasiczyna. Na jej szczycie umieszczono godło monarchii austro-węgierskiej z blachy żelaznej wyciętem, olejno malowane a odpowiednio ugrupowanymi chorągwiami i flagami otoczonem. Ponadto wszystkie domy na trasie przejazdu z dworca kolejowego na Rynek, a następnie wzdłuż drogi w kierunku Krasiczyna zostały przystrojone kwiatami i flagami państwowymi.

            W drugiej połowie czerwca reprezentacji przemyskiej rady powiatowej: książę Adam Sapieha, książę Adam Lubomirski oraz Władysław Kraiński udali się do Krakowa, aby tam uczestniczyć w powitaniu arcyksięcia Rudolfa. Następca tronu, wraz ze swoja żoną arcyksiężną Stefanią, gościł w  dawnej stolicy Polski w dniach 28-30 czerwca, a 1 lipca udał się w dalszą podróż po Galicji. 

            W dniu 2 lipca 1887 „kilka minut po kwadransie na drugą” salwy armatnie z fortu XVI na Zniesieniu oznajmiły przybycie arcyksięcia Rudolfa specjalnym cesarskim pociągiem do Przemyśla. Na dworcu następcę tronu oczekiwali przedstawiciele władz miejskich i kościelnych, w tym burmistrz miasta Aleksander Dworski oraz biskupi obydwóch obrządków katolickich: Łukasz Solecki i Jan Saturnin Stupnicki. Nie mogło również zabraknąć generalicji c.k. armii i korpusu oficerskiego z przemyskiego garnizonu. Honorową  asystę wojskową pełniła kompania z 10 pułku piechoty pod dowództwem kapitana Badalowskiego. Kiedy pociąg zatrzymał się na dworcu, rozległa się melodia hymnu państwowego (Volkshymne) zagranego przez muzykę wojskową 45 pułku piechoty. Wśród osób witających arcyksięcia Rudolfa nie mogło zabraknąć przedstawicieli szlachty i arystokracji ziemi sanockiej i przemyskiej na czele z książętami Lubomirskimi i Sapiehami. 


Książę Adam Sapieha w roku 1887 gościł w swoim zamku w Krasiczynie habsburskiego carewicza.

Następca tronu po przywitaniu się z wszystkimi dostojnikami raczył porozmawiać w języku polskim z delegacją mieszczan z Dynowa. Następnie arcyksiążę wraz z towarzyszącą mu świtą wsiadł do powozu i ówczesną ulicą Lwowską (w okresie późniejszym ul. Mickiewicza) dotarł do placu Na Bramie, a następnie przez ul. Kazimierzowską wjechał na przemyski Rynek, witany przez wiwatujące tłumy oraz wojsko. Porządku pilnowała straż obywatelska pod komendą członka komitetu powitalnego Amorta, a także oddział wojskowej kawalerii. Na sam plac rynkowy dostęp mieli tylko ci szczęśliwcy, którym wcześniej udało się uzyskać specjalne bilety wstępu. Po przybyciu na przemyski Rynek: […] wysiadł Arcyksiążę z powozu i odbył pieszo przeglad wojska; potem stanął na przecznicy przy kamienicy Giżowskiego, a załoga cała defilowała przed nim i odmaszerowała z rynku przez most na Sanie”. („Gazeta Przemyska” nr 6 z dnia 3 lipca 1887 r). Po lustracji przemyskiego garnizonu arcyksiążę udał się wraz ze swoim dworem do zamku w Krasiczynie, żegnany przez młodzież i dzieci z przemyskich szkół. 
Widok Przemyśla utrwalony na litografii z II poł. XIX . z „Albumu widoków” Napoleona Ordy

W zamku krasiczyńskim jego gospodarz, książę Adam Sapieha podjął następcę tronu wystawnym obiadem, w którym uczestniczyli miedzy innymi przedstawiciele władz, obydwaj biskupi, generalicja oraz książęta i księżne z rodu Sapiehów, książę Adam Lubomirski i okoliczna szlachta. Podczas wystawnej uczty, oprawę muzyczną zapewnił chór ruskich śpiewaków, który wykonał pieśni narodowe. Wielką radość arcyksięciu sprawiło odśpiewanie przez chór: Mnohoja Lita. Po obiedzie Rudolf raczył skosztować wybornej kawy: którą podano: na zamkowej terasie, z której widok na park i wzgórza. Dalej nastąpił spacer po parku… („Gazeta Przemyska” nr 6 z dnia 3 lipca 1887 r). Przed odjazdem książę Adam podarował następcy tronu pięknego rogacza o sześciu różkach, którego Habsburg spostrzegł podczas przechadzki po krasiczyńskim parku.

Wieczorem około godziny siódmej następca tronu powrócił do miasta udał się na przemyski dworzec kolejowy. Po pożegnaniu się z burmistrzem Dworskim arcyksiążę wsiadł do pociągu i opuścił Przemyśl, zmierzając w kierunku stolicy Galicji, Lwowa.

Na zakończenie warto może dodać, że dwa lata po wizycie w Przemyślu, w roku 1889 ukochany syn cesarzowej Elżbiety i cesarza Franciszka Józefa zmarł w tajemniczych okolicznościach. Według oficjalnych raportów, podczas pobytu myśliwskim zameczku w Mayerlin, miał on zastrzelić swoją kochankę, śliczną Marię Vetserę, a następnie strzałem w głowę popełnić samobójstwo. Mimo, że upłynęło ponad sto dwadzieścia lat od tragicznej śmierci Rudolfa, wielu historyków i badaczy dziejów monarchii habsburskiej poddaje w wątpliwość oficjalną wersję śmierci arcyksięcia i jego ukochanej.
           
                                                                                       autor: Jacek Błoński