Na długo przed rozpoczęciem pierwszej wojny światowej, trwała inna wojna - szpiegowska. Działający incognito wysłannicy mocarstw podejmowali liczne próby zdobycia tajemnic wojskowych swoich sąsiadów. Takie sytuacje nie mogły ominąć będącej jeszcze w trakcie budowy, potężnej Twierdzy Przemyśl.
Wraz z decyzją austriackiej Centralnej Komisji Fortyfikacyjnej pod przewodnictwem Heinricha von Hessa z roku 1850 o budowie fortyfikacji w Przemyślu stary gród nad Sanem znalazł się w kręgu działalności wywiadów państw ościennych. Zainteresowanie Przemyślem obcych służb wywiadowczych wzrosło zwłaszcza w latach 1854-1855, kiedy to miasto po latach zastoju ożywiło się w związku z budową fortów. Można jednak przypuszczać, że w latach następnych działalność agentów obcych państw, a zwłaszcza Rosji znacznie osłabła. Mniejsza aktywność szpiegowska związana była z zaniechaniem dalszej budowy przemyskich fortyfikacji. Na decyzję władz austriackich wpłynęło pewne ocieplenie stosunków politycznych pomiędzy cesarstwem austriackim a imperium rosyjskim.
W latach następnych działalność asów obcych wywiadów znacznie zmalała. Dopiero w roku 1871 decyzja samego cesarza o budowie Twierdzy Przemyśl oraz rzeczywiste wznowienie prac budowlanych, które nastąpiło siedem lat później, ponownie spowodowały wzmożone zainteresowanie obcych wywiadów starym grodem nad Sanem.
Do miasta, będącego jednym wielkim placem budowy zaczęli ściągać liczni szpiedzy, zwłaszcza z Rosji. Od tego czasu Przemyśl i jego forty stały się jednym z najważniejszych „placów bitew” w wojnie szpiegów.
Zaledwie cztery lata od decyzji cesarza o budowie przemyskiej twierdzy, doszło do pierwszej wpadki rosyjskiego wywiadu. W roku 1875 przez dłuższy czas na półce magazynu pocztowego w Jarosławiu leżała nieodebrana przesyłka. Zniecierpliwieni urzędnicy pocztowi zgodnie z obowiązującym prawem postanowili otworzyć zakurzoną paczką. Ku zdziwieniu jarosławskich pocztowców okazało się, że zawiera ona cztery tajne wojskowe plany przemyskich fortyfikacji. Tajemnicza przesyłka została natychmiast przekazana wojsku. W wyniku przeprowadzanego dochodzenia okazało się, że tajemniczą przesyłka została przesłana przysłana z Warszawy przez adwokata, będącego jak się później okazało pracownikiem wywiadu rosyjskiego. Wskutek przeprowadzonego śledztwa przez przemyską placówkę austriackiego kontrwywiadu ustalono, że adresatem paczki był rysownik o nazwisku Westwalewicz, pracownik przemyskiej firmy należącej do Saula Pinelesa a pracującej dla c.k. armii. Niestety, Westwalewicz zdołał jednak już wcześniej zbiec do zaboru rosyjskiego, wiedząc, że służby kontrwywiadu austriackiego zbytnio interesowały się jego osobą. Zawczasu jednak zdołał wykraść plany, a potem przesłać je do Warszawy, gdzie Rosjanie je skopiowali i odesłali z powrotem.
![]() |
| Budowniczy oraz oficerowie austro-węgierscy przed nieistniejącą obecnie ceglaną bramą Fortu XI Duńkowiczki w pierścieniu zewnętrznym Twierdzy Przemyśl. |
Ujawnienie kradzieży planów i projektów fortów okazało się na szczęście dla Austriaków niewielką stratą, a nawet było wbrew zamiarom rosyjskiego agenta było dla nich korzystne. Zdobycie planów przez wywiad carski upewnił Rosjan w błędnym przekonaniu o planach budowy w Przemyślu dzieł fortyfikacyjnych, które i tak nie zostałyby zbudowane. Okazało się, że plany wykradzione przez Westwalewicza przedstawiały projekty odrzucone ze względu na zbyt wielką ich wielkość i niebotyczne koszty.
Jacek Błoński

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz